Najprostsze w budowaniu wizerunku Klasy-S okazało się uściśnięcie dłoni. A ponieważ lubię wyzwania zaczęłam "trenować" na osobie, która chciała mnie zdominować. Gdy po kolejnym powitaniu ów człowiek z zaskoczeniem wpadł w popłoch (co zdradziła mi jego mowa ciała, a też zachęcam by zgłębić się w temacie niewerbalnych przekazów), jedyne co zrobiłam to szeroko się uśmiechnęłam.
Tak za pomocą prostego gestu zbudowałam coś na wzór wysoko ustawionej poprzeczki. ;-)
No może trochę przesadziłam ale faktem jest, że zaczęto doszukiwać się we mnie jednocześnie i dobrego partnera zawodowego i wartościowego konkurenta w drodze do osiągnięcia sukcesu.
- Koniecznie wstań!!! Delikatnie odsuń krzesło - nie szuraj jak dzieci w szkole, które usłyszą dzwonek na przerwę - to nie wyścigi.
- Jeśli okoliczności nie pozwalają ci wstać, lekko unieś się z krzesła czy sofy w trakcie powitania.
- Stanowczo uściśnij dłoń rozmówcy (nie miażdżąc jej przy tym), patrz prosto w oczy.
Te kilka prostych ruchów to taki wstęp, dzięki któremu okażesz rozmówcy szacunek i utwierdzisz go w przekonaniu, że traktujesz go na równi z tobą.
Uwierz mi - to działa.
Jak potoczy się spotkanie to już całkiem inna historia - w końcu zdarzyć może się wszystko ale ty już jesteś pewien, że stoisz o jeden stopień wyżej...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz