środa, 26 lipca 2017

DZIEŃ DOBRY

O ile pierwsze wrażenie na danej osobie możesz zrobić tylko jeden jedyny raz, tak sprawa z witaniem się jest znacznie uproszczona. Jedna (druga, trzecia, a nawet n-ta) wpadka to nie powód do załamywania rąk. Problem zaczyna się wówczas gdy nie wyciągasz wniosków, a swoją postawą pokazujesz ignorancję w stosunku do osoby, którą spotykasz.



Najprostsze w budowaniu wizerunku Klasy-S okazało się uściśnięcie dłoni. A ponieważ lubię wyzwania zaczęłam "trenować" na osobie, która chciała mnie zdominować. Gdy po kolejnym powitaniu ów człowiek z zaskoczeniem wpadł w popłoch (co zdradziła mi jego mowa ciała, a też zachęcam by zgłębić się w temacie niewerbalnych przekazów), jedyne co zrobiłam to szeroko się uśmiechnęłam.

Tak za pomocą prostego gestu zbudowałam coś na wzór wysoko ustawionej poprzeczki. ;-)
No może trochę przesadziłam ale faktem jest, że zaczęto doszukiwać się we mnie jednocześnie i dobrego partnera zawodowego i wartościowego konkurenta w drodze do osiągnięcia sukcesu.

  • Koniecznie wstań!!! Delikatnie odsuń krzesło - nie szuraj jak dzieci w szkole, które usłyszą dzwonek na przerwę - to nie wyścigi.
  • Jeśli okoliczności nie pozwalają ci wstać, lekko unieś się z krzesła czy sofy w trakcie powitania.
  • Stanowczo uściśnij dłoń rozmówcy (nie miażdżąc jej przy tym), patrz prosto w oczy.
Te kilka prostych ruchów to taki wstęp, dzięki któremu okażesz rozmówcy szacunek i utwierdzisz go w przekonaniu, że traktujesz go na równi z tobą. 
Uwierz mi - to działa.

Jak potoczy się spotkanie to już całkiem inna historia - w końcu zdarzyć może się wszystko ale ty już jesteś pewien, że stoisz o jeden stopień wyżej...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz